Re-Animator [1985]
Reżyseria: Stuart Gordon
Gatunek: Horror, Komedia
Ocena IMDB: 7.2
Zdaniem DNE: 7 zakrwawionych ciał
Kiedyś pewien pisarz znany fanom horrorów do czytania stworzył całą mitologię o potworach z kosmosu itp. To co spłodził było dobre i powstało wielu naśladowców. Pomiędzy kolejnymi opowiadaniami o Dagonie i innych Przedwiecznych Lovecraft bo o nim mowa napisał historię o Herbercie Westcie (Wescie?) która była taką inną wersją Frankensteina widzianą z oczu pomocnika głównego bohatera. Opowiadanie należy do mojego Top 10 utworów tego autora, więc kiedy pierwszy raz oglądałem Re-Animatora miałem spore wymagania. Stuart Gordon znany głównie z ekranizacji opowiadań mistrza stworzył film który nie ma za dużo wspólnego z oryginałem. Akacja została przeniesiona w lata 80. przez co nie uświadczymy tutaj np. obecności Westa na wojnie. To co zostaje to imiona kluczowych postaci i pomysł. Czy to źle?
Z jednej strony tak bo powstaje coś co mogłoby nosić zupełnie inny tytuł gdyż nie jest powiązane zbytnio z twórczością samotnika z Providence. Patrząc na to jednak z innego punktu widzenia to nawet dobrze bo w przeciwieństwie do oryginału książkowego w filmie rozbudowano postać głównego antybohatera.
Na uczelni w wiadomym mieście nowy student poznaje ekscentryka z którym rozpoczyna współpracę. Udaje im się przywrócić do życia martwą tkankę. Sprawia ona jednak tyle problemów że powstrzymywanie zombiaków jest głównym zajęciem studentów. Eksperyment nie jest zwieńczony sukcesem gdyż trupiaki łakną mięsa a powstrzymywanie ich tworzy wiele zabawnych i groteskowych sytuacji. Fabuła filmu jest raczej pretekstem (chociaż powstały sequele ją rozbudowujące) do bezstresowej wyżynki. In plus można liczyć sceny gore i postać głownego bohatera zagrana bardzo fajnie i z charyzmą. Na poczet minusów należy liczyć chaotyczność filmu związaną z tym, że jest on za krótki przez co czasem trudno nadążyc za całym materiałem upchanym przez twórców. Szkoda też trochę zakończenia które mogło być lepsze. Jednak patrząc z perspektywy kolejnych części udało się i nadało filmowi charakterystycznej cechy. Warto, warto i jescze raz warto choćby tylko by poznać jak w zamierzchłych czasach łączono dwa kompletnie odmienne gatunki tworząc z tego zjadliwą papkę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz