Jak jakieś 80% ludzi którzy spędzali swoje młodzieńcze dni w szalonym okresie lat dziewięćdziesiątych wychowałem się na japońskiej animacji i kultowym w wielu kręgach jej przedstawicielu - serii Dragon Ball. Te poprzekręcane nazwy postaci i nakładane polskiego lektora na francuskie głosy to było właśnie to co trzymało ludzi przed telewizorem z odpalonym RTL7/TVN7. Niestety ktoś postanowił zrobić z tej świętości Toriamy film i nie grał w nim Brad Pitt!!! To co z tego projektu wyszło przejdzie do legendy kina.

Nic wspaniałego z tego co wyszło, a jedyne co zostanie zapamiętane to wyjątkową zdolność ludzi odpowiedzialnych za scenariusz. To oni zniszczyli coś co małym nakładem sił mogłoby przynieść niezłą kasę. Sam film jest swoistą reinterpretacją oryginalnej historii gdzie zamiast dzieciaka Goku mamy młodzieńca a część postaci wyparowała. Fabuła w skrócie wygląda następująco
Tysiące lat temu demon z planety Namek zaatakował i zniszczył prawie całą niebieską planetę. 7 mistrzom udało się go uwięzić, kosztowało ich to jednak życie. Teraz bestia ma powrócić a jedyne co może ją powstrzymać to siedem smoczych kul i tajemniczy młodzieńiec Goku którego przeszłość i pochodzenie jest owiana tajemnicą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz