Gdy byłem jeszcze dzieciakiem i dowiedziałem się że mój wtedy najulubieńszy bohater komiksów jest małym zwierzątkiem byłem w szoku. Sytuacje poprawił trochę film gdzie grupa dzieciaków nazwanych rosomakami odpierała atak komunistów w małym amerykańskim miasteczku (zna ktoś tytuł tego filmu?). Nigdy jednak nie zrozumiałem jak taki mega madafaka może mieć ksywkę opisującą coś podobnego do małego psa. Niestety nowy film o przygodach ekipy X-Men nie udzielił odpowiedzi na to jakże frapujące pytanie.W maju w kinach pojawi się X-Men Origins Wolverine którego celem było przybliżenie owłosionego szaleńca który zakłada na siebie żółte ciuszki i ma superczuły zmysł węchu. Ja jako pirat dorwałem (jeszcze nie finalną) wersję filmu. Muszę więc zdać relacje z seansu i uzmysłoiwć wam czemu warto wybrać się na to do kina.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz