
Każdy gracz nosi w sercu (głowie) jakąś serię gier. Po prostu pojawiają się tytuły które potrafią zawładnąć człowiekiem. W moim przypadku Silent Hill na PSX sprawił, że w horrorach szukałem już nie tylko flaków i krwi ale prawdziwego (pierwotnego) strachu. Lęku przed nieznanym, tajemnicy i dobrej historii. O samych Silentach i moich przygodach z nimi związanymi napiszę jeszcze kiedyś, teraz chcę się raczej skupić na wiadomości o nadchodzącej reinterpretacji tego już dziesięcioletniego horroru.
Na początek powiem, że na 90% właśnie dla tej gierki sprawie sobie własne Wii a w przypadku tak skąpej jak ja osoby to coś znaczy.
Mam nadzieje że tytuł nie zawiedzie i porządnie przetrzepie tyłek wszystkim malkontentom dla których seria jest już martwa. Do zobaczenia w miejscu z naszych niespokojnych snów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz