środa, 23 września 2009

Need For Speed: Shift

pNeed for Speed to jedna z najstarszych i najdłużej się ciągnących serii gier wyścigowych. Kiedyś była wybitna marka konkurująca z czołówką gatunku. Po opartym na filmie Szybcy i wściekli NFS Underground doszło jednak to pewnej zmiany w odbiorze tego cyklu. Kolejne odsłony były coraz chłodniej przyjmowane przez graczy a inne "ścigałki" wyprzedziły Need for Speed o kilka długości.
Pasmo wizerunkowych porażek zmusiło twórców do zmiany koncepcji. Wyjściem było albo porzucenie marki albo dostosowanie jej do potrzeb fanów.
Receptą EA na ten problem stało sie stworzenie trzech odrębnych podserii skierowanych do różnych typów graczy. Gracze powinni być w tym zadowoleni a akcjonariusze Electronic Arts uzyskają znacznie większe dochody z trzech zamiast jednej gry rocznie. Na pierwszy ogień poszedł Shift, porzucający uliczne wyścigi na rzecz

"Picture me Rolling in mY 500 benz"

I live my life a quarter mile at a time.


Wypijmy za błędy
Shift mimo ogólnego bardzo dobrego wrażenia zalazł mi za skórę w kilku kwestiach. Pierwszym i największym grzechem jest czas wczytywania się tras.


Część graczy może denerwować pseudo realizm tej gry. Nie jest to ani typowe arcade ani symulator z prawdziwego zdarzenia. Fanów pierwszego typu może zniechęcić cała otoczka
Innych odepchnie prymitywna wręcz możliwość tunningu a także model jazdy. Wyścigi tutaj nie stanowią takiego wyzwania jak u konkurencji a samo wchodzenie w zakręt nawet na najwyższym poziomie realizmu jest dalekie od prawdy. Można na to jednak spojrzeć nie jako wadę ale zaletę. Pewna bardziej casualowa grupa graczy wyścigowych znajdzie tutaj wystarczający poziom wyzwań jednocześnie nie zostanie odepchnięta poziomem trudności.
Niewybaczalny jest natomiast czas długości gry. Kariera jest zdecydowanie zbyt krótka. Nie ma tutaj tego powolnego pięcia się po szczeblach drabiny kierowców aby zasiąść na szczycie.

0 komentarze: